Otrzymujemy od Czytelników dużo zapytań i opisów dotyczących agresywnych zachowań u dzieci. Aby stworzyć jakieś hipotezy na temat tego, dlaczego dziecko zachowuje się agresywnie należałoby z każdym z Państwa przeprowadzić długą rozmowę i uwzględnić przynajmniej poniższe prawdopodobne czynniki, jakie mogły na to wpłynąć. Spróbujmy wymienić najbardziej prawdopodobne przyczyny agresji dzieci.

 

Jestem mamą 2-letniego Karolka i 3-miesięcznego Szymona. Martwi mnie agresywne zachowanie starszego syna. Od urodzenia się młodszego brata Karolek bije wszystkich, gryzie i wydaje z siebie dzikie odgłosy. Kiedy dzieje się coś nie po jego myśli, zaraz zaczyna bić wszystkich wokół, rzucać zabawkami i krzyczeć.

 

Jestem babcią, wychowałam trzech synów i nie miałam takiego problemu, a teraz widzę, że mój 6-letni wnuk zachowuje się skandalicznie. Jest nieposłuszny, nie wykonuje poleceń. Jeśli syn chce czasem go skarcić – synowa twierdzi że on jest jeszcze mały i wyrośnie. Dziecko ją już szantażuje – gdy coś chce to zrobi scenę poryczy i mama idzie i kupi. Maly potrafi powiedzieć że on ma prawa dziecka albo spakować w siatki swoje ubrania i zejść piętro niżej do mnie twierdząc że się przeprowadza. Przy tym za wszystko się obraża, ucieka i każdego chciałby podporządkować do siebie. Taki mały dyktator.

 

Mój synek ma 3 latka. Od dłuższego czasu bardzo szybko się irytuje jezeli coś nie jest po jego myśli. Zaczyna się od odpychania mnie, bicia w twarz, a jeżeli nie jestem pod ręką to uderza w ścianę, telewizor albo inne przedmioty.

 

Mój problem to złe humory mojego 3-letniego synka. Od urodzenia budzi się z jękiem lub płaczem lub krzykiem. Kiedy zdarzy się mu obudzić w dobrym humorze, jest to największe święto w naszej 2-osobowej rodzinie. Niestety zdarzyło się to może kilkanaście razy od urodzenia. Od urodzenia mnie kopał i bił. Teraz często, kiedy siedzimy lub leżymy obok siebie uderza mnie głową, skacze po mnie. Przyznaję, że czuję się udręczona, mimo, że kocham swojego synka nad życie.

 

Rozwojowa faza złości u dwulatka

U dzieci w tym wieku kształtuje się poczucie “ja”. Dziecko wychodzi z fazy symbiotycznej (fazy kiedy nie odróżnia siebie od matki) i zaczyna stawiać granice, a z drugiej strony podlega coraz większym wymaganiom i ograniczeniom ze strony otocznia. Testuje więc granice stawiane przez rodziców. W tej fazie normą jest bicie, kopanie, odpychanie, plucie itp. Rodzice powinni łagodnie lecz stanowczo zabraniać takich zachowań, nie zgadzać się na nie, ale jednocześnie stwarzać warunki i okazje do cywilizowanego wyrażania agresji na przykład w postaci zabaw i sportów: przepychanek, zawodów kto głośniej krzyknie, itp. Wszystko to po to by nie przekazać dziecku komunikatu, że agresja sama w sobie jako taka jest zła, że agresywne emocje i zachowania powinny budzić poczucie winy. Agresja w życiu się przydaje, chciażby do obrony siebie lub/i innych przed atakiem czy wykorzystaniem.
Ta faza rozwojowa trwa mniej więcej do początku 4 roku życia ale są duże różnice indywidualne.

 

 

Walka o uwagę z młodszym rodzeństwem czyli strata tronu

Jeżeli różnica między potomstwem jest mniejsza niż 2 lata, czyli w momencie pojawienia się konkurencji starsze dziecko nie wyszło jeszcze z fazy symbiotycznej, to takie zachowania mogą być bardziej gwałtowne i widoczne, ponieważ pojawia się konkurencja albo dosłownie albo symbolicznie o pierś matki czyli o bezpośredni i całkowity dostęp do matki. Zachowanie takie może pojawić się także później. Ponieważ starsze dziecko znajduje się wtedy w trudnej sytuacji więc zasługuje na dodatkową uwagę i czas. Jeśli je dostanie to agresywne zachowania mogą się znacznie zmniejszyć. Natomiast nasilą się jeżeli będziemy przekazywać starsze dziecko opiekunce lub babci czyli odsuwać od rodziców. Jak postępować? Nie odsyłać dziecka do babci i opiekunki czy do przedszkola, poświęcać mu więcej czasu i uwagi. Zachowania agresywne powinny naturalnie zniknąć po jakimś czasie.

Umieszczanie dziecka w centralnym miejscu systemu rodzinnego

Dziecko staje się przedmiotem nieustannej “inwigilacji” i obserwacji, staje się centralną postacią w rodzinie. Całe dorosłe otoczenie reaguje nadmiarowo na wszelkie objawy frustracji, niezadowolenia czy bólu, przez co nie dopuszcza do tego by dziecko uczyło się radzenia sobie z takimi sytuacjami samodzielnie, polegania na sobie. Przyzwyczajamy dziecko do tego, że reagujemy opiekuńczo, jesteśmy zawsze do jego dyspozycji. Pamiętajmy o tym, że dzieci potrzebują czasu dla siebie i samodzielnego doświadczania siebie i świata w tym również bólu, zagrożenia, frustracji, leku, nudy. Dzięki temu lepiej się rozwijają. Nadmiarowe reagowanie nieuchronnie prowadzi do tego, że dziecko staje się domowym tyranem.

Żeby dobrze wychować dziecko musimy wydostać się z iluzji, że dzieciństwo ma być nieprzerwanym pasmem szczęścia, a dziecko musi być zawsze uśmiechnięte. Nasze dziecko staję się wtedy ofiarą “przymusu nieustannego szczęścia”.

Nadmiar wszystkiego – uwagi, czasu, oczekiwań wymagań pochwał, rozrywek, jedzenia, zabawy, zabawek

Nie zapełniajmy przestrzeni fizycznej i mentalnej dziecka nadmiarem wszelkiego rodzaju stymulatorów: pozytywek, grzechotek, gadających książeczek, piszczących misiów, taśm edukacyjnych, mini laptopów i komórek, DVD edukacyjnych, telewizji dla maluchów. Dorośli nie są po to aby nieustannie obsługiwać dziecko. Dziecko rozwija się znacznie lepiej kiedy obserwuje to co robią dorośli, a nie jest centrum rodzinnego wszechświata.

Rozpad związku rodziców i nieobecność ojca

Stanie się centrum wszechświata grozi dziecku szczególnie wtedy gdy jest dzieckiem samotnej matki, która za wszelką cenę stara się sprostać stereotypowi matki idealnej. Dziecko zajmuje centralne miejsce w jej życiu, a humor matki i jej szczęście zależy od tego w jakim dziecko zbudzi się humorze. Wszystkie emocje, potrzeby i aspiracje, które mogłyby sprzyjać jej osobistemu rozwojowi angażuje całkowicie w wychowanie dziecka..

Taka matka musi się liczyć z tym, że dorastające dziecko będzie starało się ją podporządkować i agresywnie domagać się takiego samego poziomu komfortu, który był jego udziałem w początkach życia. Agresywne zachowania dzieci (“rozpaskudzone dzieci”) mają zakomunikować matce/rodzicom bunt przeciwko obniżonym standardom obsługi, przeciwko trudnościom, które się z tym dla niego wiążą.

Pamiętajmy o tym, że później gdy osobowość dziecka już się ukształtuje i będzie ono zdolne do refleksji, poczuje się odpowiedzialne za szczęście rodzica. Wtedy następuje odwrócenie ról, ale jednocześnie dziecko buntuje się przeciwko “trzymaniu rodzica na kolanach” gdyż jest to ciężar ponad jego siły. Nie ma nic gorszego dla dziecka jak samotny rodzic poświęcający dla niego swoje życie. Dziecko czuje się takim poświęceniem nadmiernie zadłużone wbrew swojej woli i wcześniej czy później zbuntuje się przeciwko wierzycielowi.

Nadmiar cukru i mięsa w diecie, anaboliki znajdujące sieę w mięsie. Kontakt z mediami.

W diagnozie nadmiernej agresywności u dzieci nie można pominąć spraw związanych z odżywianiem. Pamiętajmy, że przemysłowo hodowane zwierzęta są z reguły szpikowane anabolikami po to by spowodować szybszy przyrost wagi. Anaboliki jak stwierdzono w wielu badaniach, mogą sprzyjać tendencji do zachowań agresywnych.

Z kolei w programach telewizyjnych i grach komputerowych skierowanych do dzieci, także tych najmłodszych, jest często wiele agresji. Te zachowania dzieci kodują jako zabawę, zachowania pożądane i oczekiwane, w związku z czym testują je na swoim otoczeniu – na rodzeństwie i na dorosłych. Trudno jest im zrozumieć dlaczego zachowania postaci bajkowych są akceptowane i nagradzane, a im się tego zakazuje. Musimy zwracać uwagę na spójność naszych przekazów adresowanych do dziecka.

Wyparta agresja rodziców. Ilość agresji w powietrzu w relacjach miedzy dorosłymi

Zachowanie dziecka jest barometrem wypartych, nieuświadomionych potrzeb i tendencji rodzicielskich. Tak więc gdy mamy do czynienia z nadmiernie agresywnym dzieckiem powinniśmy także zadać sobie pytanie jak wyglądają nasze relacje. To samo dotyczy ilości agresji w stosunkach międzyludzkich w społeczności w jakiej żyjemy.

Szanowni Rodzice. Spójrzcie raz jeszcze na wszystko co powyżej i zakreślcie, te punkty, które w przypadku Waszego dziecka, waszej sytuacji są prawdopodobne. Ilość przyczyn powodujących ten sam objaw jest ogromna. Aby usunąć objawy trzeba sięgnąć do przyczyn. Uczmy się myśleć przyczynowo a nie objawowo.

 

 

Wojciech Eichelberger

Wojciech Eichelberger

Wojciech Eichelberger - psychoterapeuta, coach, trener. W swoich projektach szkoleniowych i terapeutycznych odwołuje się do koncepcji terapii integralnej, która oprócz psychiki bierze pod uwagę ciało, energię i duchowość człowieka.
Twórca warsztatów on-line - 8razyO.pl oraz PokochajSwojeCialo.pl. Autor i współautor wielu popularnych książek z pogranicza psychologii, antropologii  i duchowości (m.in.: "Jak wychować szczęśliwe dzieci", "Pomóż sobie, daj światu odetchnąć", "Kobieta bez winy i wstydu", "Zdradzony przez ojca", "Siedem boskich pomyłek", "Ciałko", "Krótko mówiąc",  "Mężczyzna też człowiek"). Wiele spośród nich trafiło na listy bestsellerów. wojciecheichelberger.pl

Zapisz się na newsletter !