A moja ciotka. Recenzja

Sięgnęłam po książkę “A moja ciotka” Izabeli Mikrut, gdyż zapowiadała się bardzo wesoło i interesująco. Z okładki zerkała na mnie uśmiechnięta ciocia, która buja się na lianie, a z tyłu zachęcało pytanie: Któż nie chciałby mieć zwariowanej, pomysłowej i zawsze skorej do żartów ciotki? Oczywiście każdy, więc zaczęliśmy czytać…

Niestety tym razem polskie przysłowie “nie oceniaj książki po okładce” okazało się prawdą.

Pomysł na książkę i na poszczególne opowiadania świetny, ilustracje na medal…tylko czyta się strasznie ciężko i jakoś trudno wyłapać dowcip sytuacyjny.

Niestety historia o cioci, która została multimilionerką, ale nie miała jak wydać swoich pieniędzy, bo nikt nie miał tyle reszty, czy o nosorożcu, który strasznie kaprysił, a w końcu otrzymał w prezencie przepis na pierogi ze szpinakiem, nie trafiają do mnie. Rozumiem co autorka chciała dzieciom przekazać, ale odrobina logiki potrzebne jest nawet w bajkach. Bo skąd ta ciocia miała ten multimilion? I czemu poszła do Afryki z przepisem na pierogi? Takie pytanie mogłabym dodać do każdego rozdziału.

Jeżeli te historie miały odbywać się w naszej wyobraźni to także przydałoby się jakieś odniesienie do realnego świata, jakieś wprowadzenie, a bez tego wyszedł… klops.

Może to kwestia samego języka opowiadań, nie wiem, ale niestety nie czyta się ich lekko i nie słucha z przyjemnością, a szkoda, bo taka zwariowana ciotka to byłaby fajna sprawa.

A moja ciotka
Autor: Izabela Mikrut
Ilustrator: Katarzyna Nowowiejska
Data wydania: 4.02.2015
Oprawa: twarda
Liczba stron: 72
Format: 160 x 215 mm
Więcej informacji: Wydawnictwo MUZA

 

Zapraszamy do działu recenzji książkowych Miasta Dzieci!

 

 

Autor tekstu : Joanna Srebnicka