12 sposobów na to, by wywabić dziecko z domu

Za oknem robi się coraz cieplej, ożywia się przyroda, w sercu gra muzyka, i chciałoby się biec gdzieś w dal, ciesząc się wiosną. Każdemu? Niezupełnie. Twoje dziecko odmawia wyjścia na podwórko: “Dom jest lepszy, dom jest ciekawszy, nigdzie nie idę”? I co wtedy?

Zalety spędzania czasu na świeżym powietrzu są oczywiste.

 

Główne przyczyny skrajnego domatorstwa również są znane – telewizor, komputer, zabawki. Cóż zatem zrobić? Odpuścić dziecku, szeroko uchylając okno w jego pokoju? A może siłą wystawić dziecko na dwór, zamykając drzwi i pozbawiając je klucza do domu? Oczywiście nie. Trzeba sprawić, by dziecko samo polubiło przebywanie na świeżym powietrzu. Jak? Oto kilka sposobów!

1. Zakup nowego sprzętu motywuje

Wiosna to idealny moment na zakup nowego roweru, rolek czy chociażby ochraniaczy lub kolorowego kasku (przez zimę dzieci wyrastają ze starych). Niesie to ze sobą koszty, ale zakup nowego sprzętu zawsze motywuje do jego wypróbowania. Połknięcie bakcyla ruchu staje się bardzo prawdopodobne.

2. Twarde ultimatum?

Zagorzałemy telewidzowi albo graczowi komputerowemu możemy postawić warunek: ile czasu spędzisz na dworze, tyle czasu spędzisz przed ekranem (czy połowę tego czasu – zależy o jakiś wielkościach mówimy). Owszem, to twarde ultimatum. Ale całkiem prawdopodobne, że dziecko, które w imię szybkiego powrotu do domu będzie przebywać na podwórku, wreszcie to polubi, znajdzie jakieś ciekawe zajęcie, a potem wcale prędko wracać nie będzie chciało.

3. Pomoc ze strony szkoły

Jeżeli nie my sami, to może szkoła pomoże? Nie odbierajmy ani nie pozwalajmy wracać dziecku zbyt szybko ze szkoły. W czasie świetlicowym szkoła powinna organizować dzieciom wyjścia na boisko szkolne. Tam, w gronie rówieśników, przebywanie na świeżym powietrzu może być zupełnie przyjemnie!

4. Współpraca rodzicielska

Kiedy mieszkamy w bloku, pracujemy czy opiekujemy się młodszą latoroślą, i obawiamy się wypuścić dziecko samodzielnie na osiedlowy plac zabaw, zorganizujmy z innymi rodzicami spółdzielnię rodzicielską. Ustalmy dyżury, który rodzic wychodzi z dziećmi w jaki dzień tygodnia na plac zabaw czy do pobliskiego parku.

5. Plac zabaw albo… ogródek

Nie każde dziecko musi lubić sport czy place zabaw. Dobrą opcją dla domatorów jest buszowanie w ogródku. Brak własnego sprawy nie przekreśla – może dziadkowie, może sąsiedzi mają w pobliżu działkę? Porządki wiosenne mogą być miłą formą zabawy, a zakończone ogniskiem, jeszcze atrakcyjniejszą!

6. Rowerem na pizzę

 

Sposób na motywację do ruchu? Zjemy dziś pizzę! Ale to nie pizza przyjdzie do nas, ale my do pizzy. I to na rowerach. Jasno określony cel zmotywuje dziecko. Równie dobrze mogą być to oczywiście lody, ciastka, ale też ulubiona gazeta w kiosku.

7. Duch sportowej rywalizacji

Obudźmy ducha sportowej rywalizacji! Zorganizujmy rodzinne (a może sąsiedzkie) zawody rowerowe, deskorolkowe czy rolkowe. Zwycięzca będzie nosił tytuł mistrza do następnych zawodów np. w kolejną sobotę. Emocje okażą większe niż podczas gry na Play Station!

8. Wspólne zabawy

Inny rodzaj współzawodnictwa to konkursy i zabawy. Przykładowo, właśnie teraz, podczas wycieczki „na zieloną trawkę” ogłośmy konkurs na to, kto wypatrzy więcej oznak wiosny. Dodatkowo motywować może drobna nagroda! Są też inne zabawy na świeżym powietrzu, przypomnijmy je sobie z własnego dzieciństwa – chowanego, podchody, berek, rzucanie szyszkami do celu, wyścigi patyczków w rzece itd.

9. Zajęcia na świeżym powietrzu

Zapiszmy dziecko na zajęcia sportowe z wybranej przez nie dyscypliny, ale uprawianej na powietrzu, a nie na hali – może to być piłka nożna, lekkoatletyka, tenis, jeździectwo…

10. Smakołyki z ogniska

 

Ognisko albo grill na świeżym powietrzu uatrakcyjni każdy wypad na łono natury. Jedzenie przygotujmy takie, jakie dziecko lubi (nawet, jeżeli będzie to zwykły chleb do opiekania nad ogniem).

11. Ulubiony plac zabaw

 

Jeżeli najbliższy plac zabaw jest nudny, poszukajmy innego. Pojedźmy tam na rowerach, czy nawet samochodem. Z atrakcyjnego placu zabaw dziecko tak szybko wracać nie będzie chciało!

12. Weekendowe wycieczki

Wykorzystujmy weekendy na wycieczki małe i duże. Pokażmy dziecku, że świat nie ogranicza się do trasy dom – szkoła – dom. Zamiast do cioci na imieniny, pojedźmy do muzeum, innego miasta, do parku narodowego… Odwiedzajmy też miejsca, o których dziecko czytało lub słyszało w szkole, np. zamek w Malborku, Mikołajki z pomnikiem Króla Ryb, grotę Smoka Wawelskiego itd.
Słowem, wszystko, co brzmi ciekawie, wyciągnie dziecko z domu.

Najważniejsze, to mieć pomysł. I żeby samym rodzicom też się chciało.

Marta Wybraniak,
nauczyciel świetlicy w Międzynarodowej Szkole Argonaut w Warszawie (www.argonaut.edu.pl).

 

 

Zapraszamy także do lektury artykułów:

Piłka w akcji! 10 pomysłów na zabawę z piłką

Zabawy z dziećmi na dworze